1. Stacja "Emocyjny kokon"

Od rana trwały przygotowania na powrót do szkoły. Hermiona nie widziała tego miejsca od roku, kiedy Ministerstwo zamknęło ją, na czas odbudowy po wojnie z Voldemordem.

Podjęła decyzję, aby po rocznej przerwie wrócić do nauki i skończyć ostatni rok. Nie żałowała tego, pragnęła poczuć znów ten klimat, zapach pergaminu, nowych książek. Chciała przeżyć swoją ostatnią magiczna przygodę z Hogwartem.

- Widziałaś moją różdżkę Ginny?- spojrzała na rudowłosą która, siedziała już pół godziny przed toaletką, strojąc się jakby miała odwiedzić najlepszy klub w świecie, w poszukiwaniu księcia z bajki.
-Nie, sprawdź może w łazience. Przecież, ostatnia brałaś kąpiel. - zachichotała nakładając na siebie rozświetlacz. Odkąd Hermiona pokazała jej mugolskie kosmetyki, Ginevra oszalała. Chodziła co trzy dni na zakup po co nowe produkty. Kochała pomadki, rozmaite kolory cieni ale słabość największą miała do mgiełek zapachowych. Posiadała dwadzieścia pięć butelek tych pachnideł, sześćdziesiąt osiem mini flakoników testerskich, oraz trzydzieści osiem dużych zestawów z kremami.

To jeszcze nie koniec.-pomyślała Hermiona.

Dziewczyna wyglądała ślicznie, mimo jej modowego szaleństwa, wyrosła na piękną kobietę. Dbała o siebie nawet, gdy rozstała się z Harrym z niewiadomych Hermionie przyczyn.
Najwidoczniej rozkwitła po rozstaniu. - Może ja też powinnam sobie dać spokój z facetami na jakiś czas.- pomyślała przelotnie, szukając przedmiotu, którego zgubiła.

- Ha, dzięki Gin! - wykrzyczała w jej stronę, znajdując różdżkę pod różowym  ręcznikiem.
Spakowała już wszystkie potrzebne rzeczy. Była gotowa do wyjścia i pozytywnie nastawiona. Nic nie mogło tego zepsuć. Nic...

***

-Cholera. - przeklnął Draco oglądając pierwszoroczniaków, którzy żegnali się ze swoimi rodzicami na peronie. Postanowił dokończyć ostatni rok szkolny pod namowami mamy. Narcyza bardzo chciała aby jej syn skończył Hogwart i poszedł na dalszy kierunek nauki, w stronę architektury ,bądź prawa. Więc męczył się dla niej, nie miał obowiązku, MakSztywna jako nowa pani dyrektor chciała tylko wystawić świstek dla uczniów, wielu skorzystało ale Draco nie mógł. Chciał przeżyć jeszcze jeden rok w spokoju, bez nerwów i obawów , że straci matkę. Szczerze związał się z tą szkołą podczas wojny i w trakcie jej odbudowy. Pomagał w wolnym czasie klepać mury, które zostały obalone.

Pomyśl o słońcu, pomyśl o lasce, którą wczoraj zaciągnąłeś do łóżka, ah te długie nogi. - uspokajał siebie w myślach. Nie chciał za dużo myśleć o tym, jak bardzo jest związany z Hogwartem i jak mu będzie przykro, gdy będzie musiał wyjechać... Malfoy'owie nie pokazują emocji. Pamiętaj Draco!!
Poczuł na plecach mocne uderzenie, które wyrwało go z beztroskich wspomnień i życiowych przemyśleń. To był Blaise Zabinni, uśmiechnięty od ucha do ucha po udanych wakacjach na Madagaskarze.

- Witaj Smoku, jak życie?- zapytał spoglądając na szóstoklasistki, które przechodziły z uśmiechem na twarzach spoglądając na dwójkę ślizgonów.

- Ohoho jak wyładniały.- uśmiechnął się. Dziewczęta się zarumieniły, kręcąc biodrami odeszły w stronę wagonu szóstego.

-Bedzie się działo!- podniósł brwi do góry zacierając ręce.

- Opamiętaj się - chłodno skomentował - Proszę, proszę...

Zobaczył zbliżającą się gryfonkę, spojrzała się na niego. Uśmiech momentalnie został zastąpiony dziwnym grymasem. Ostatni raz widzieli się  rok temu na początku maja, kiedy to przyszła pomóc w porządkowaniu biblioteki szkolnej. Wymienili ze sobą krótkie cześć wydukane pod nosem. Miała wtedy na sobie sukienkę w kwiatki. Uroczo wyglądała, musiał to blondyn przyznać.
Dzisiaj miała na sobie jeansy i kremowy sweterek z dekoltem, włosy miała rozpuszczone, falowane schodzące kaskadami do jej pleców, obok niej szła młoda latorośl Weasley’ów. Ubrana była w krótkie spodenki i czerwony top, z mocno wyciętym dekoltem. Faceci oglądali się za nimi. Trzeba było przyznać, że nie wyglądały już jak paskudne wiedźmy.

- Tej Weasley służy bycie singielką. - szepnął Blaise cały rozpromieniony.

- Granger!- Draco obdarzył Hermionę uśmiechem. O dziwo szczerym. Ale dziewczyna błędnie to zinterpretowała.

- Malfoy..- wycedziła odwracając wzrok jakby szukała kogoś innego.- Co ty tu robisz?- spytała. Dużym zaskoczeniem to było, wszyscy spojrzeli na gryfonkę.

- Jadę na wczasy.- odparł ironicznie.

Nie mieli sobie nic do powiedzenia. Więc uciszyli się.

- Cześć Ginny!- przywitał się Zabinni.

Uśmiechnęła się do niego.

- Wyładniałaś.- dodał gorączkowo.

Ruda najwyraźniej speszyła się. Draco wywrócił oczami.

-Dzi ...dzi ...dzięki - chyba dała się złapać na przynętę. Przeczesała kosmyk włosów i założyła za ucho. Podczas tej całej szopki Malfoy zauważył, że Granger zniknęła gdzieś z pola widzenia.
I dobrze -pomyślał. Nie miał ochoty na bezsensowne wymiany zdań. Zwłaszcza z kimś takim jak ona. Panna-Wie-Wszystko-Najlepiej.
Zabini podczas przemyśleń Draco, zdążył zaprosić Ginny do przedziału w pociągu dla dorosłych czarodzieji, na szklankę Ognistej. Dział niedawno został wprowadzony, za okazaniem legitymacji szkolnej można było wejść do barku. Po za tym wszystkim, Hogwart express nie przewoził już tylko uczniów ale także dorosłych czarodzieji na  wyznaczone stacje.

Dziewczyna po chwili wahania zgodziła się i ruszyła za Zabinim do pociągu.

Arystokrata został sam. Przeciskając się miedzy ludźmi żałował, że może wrócić do domu spać. A tak dobrze mu było w Malfoy Manor. Astoria zerwała zaręczyny, oznajmiając wszystkim, że wyjeżdża do Brazylii, zacząć nowe życie. Draco się tym nie przejmował. Nawet mu ulżyło. Nie żywił do niej żadnych uczuć, owszem, lubił ją jako koleżankę, jako koleżankę do łóżka też. Ale na lubieniu się wszystko kończyło. Nie potrafił więcej zrobić, nie potrafił zdziałać. Astoria zdecydowanie nie była w jej typie. Była zbyt lekkomyślna, częściej używała lakieru do paznokci niż mózgu. Młody Malfoy nie mógłby sobie wybaczyć, gdyby ta nie wyjechała. Był by stracony. Więc zamiast rozpaczać nad sytuacja jak to Narcyza robiła, to wolał wcielić swój leniwy plan w życie. Chodził na różne imprezy, co noc nowa laska, alkohol, muzyka. To mu pasowało, nie widział siebie w związku. Może kiedyś... Może kiedyś będzie ta jedyna, która skardnie mu serce.

***

Gdy ruda z wielkim cudem weszła do przedziału dla dorosłych, wzięła długi łyk Ognistej. Ciężko było jej przełknąć trunek, który parzył wręcz w język, nie wspominając o gardle, które prosiło się o gaśnice. Po dziesięciu minutach, kiedy skończyła wypijać alkohol, zobaczyła, jak Zabini idzie z kolejną porcją.

- No to co ?Jeszcze jedna szklaneczka ? -zapytał, przysiadając się bliżej gryfonki. Uśmiechnął się leniwie.

- Czy ty chcesz mnie upić? - odpowiedziała na pytanie pytaniem. Czknęła. Wzięła do ręki szklankę i podniosła na znak zgody. Blaise uśmiechnął się zachęcająco również podnosząc szklane naczynie do picia w którym był bursztynowy płyn.

- Zgoda, ale mam wrócić cała do przedziału. - dodała Ruda.

Nagle na małej scenie, gdzie przygrywano jazzowe kawałki dla umilenia czasu dorosłym czarodziejom odwiedzającym barek, zjawiła się postać. Jej sylwetka zakryta była dużą bluzą, na dodatek kaptur na głowie nie pozwolił zidentyfikować kim mógł być ów artysta. Trzymał w ręku gitarę, przywitał publikę, liczącą zaledwie 20 osób, kiwając głową.
Pierwsze dźwięki gitary zabrzmiały, był to wolny kawałek. Zabini zaczął stukać po blacie palcami w rytm.

- Wreszcie ktoś porządnie gra na tej scenie. - zaczął.

- Nie widziałam, żeby ktoś tak grał. - Ginny kojarzyła piosenkę, Hermiona raz pokazywała jej mugolską twórczość muzyczną.

- Wise men say only fools rush in,
but I can't help falling in love with you - postać zaczęła cichutko śpiewać. Zabrzmiał anielski głos. Uspokajający, pełen harmonii i z nutką pewności. Było już wiadome, że jest to kobieta.

- Elvis Presley. - wyszeptała, rozpoznając utwór.

- Znasz ją ?- zapytał wyrwany z transu Blaise. Ginny spojrzała się na niego. Kąciki jej ust powędrowały w górę.

- Głuptasie, ona śpiewa mugolską piosenkę. - była zadowolona z odpowiedzi.

- Mugola żeby zatrudniać ?- jakież to czasy przyszły- pomyślał.

Z niecierpliwością czekali na koniec utworu.

- for I can't help falling in love with youuuuu....- przeciągnęła ostatnie słowo, śpiewając już o wiele żywiej. Zabrzmiały ostatnie akordy gitary. Ludzie dookoła zaczęli klaskać.  Dwójka młodych osób  wróciła do dyskusji o wakacjach, oczarowani nastrojem, alkoholem nie zdawali sobie sprawy o upływającym czasie.

***

Zabini odprowadził Rudą do jej przedziału, tak jak obiecał. Dziewczyna pożegnała się z nim i uśmiechnęła się do siebie, gdy  ten odszedł. Poznała chłopaka. Były Śmierciożerca i Ślizgon, okazał się być naprawdę towarzyskim, miłym i uprzejmym gościem . Nie była zła na siebie o to, że dała się namówić na małą pogawędkę, mimo wydarzeń sprzed roku. Jednak jej przyjaciółka, Hermiona nie była zadowolona.

- Jak mogłaś się zgodzić na to?- w kółko zadawała pytanie.

- Herm, wyluzuj. Proszę cię !- westchnęła Ginny. - Tak swoją drogą, jakaś dziwna babka była w przedziale, grała mugolską piosenkę. - zmieniła szybko temat. Hermiona się spojrzała na Rudą ze zdziwieniem.

- To mógł być przypadek, ewentualnie już tak ściągają od mugoli. - westchnęła z rozbawieniem, sięgając po frytki z MagDonalda. Wcale nie brzmi to jak nazwa pewnej fastfoodowej restauracji w mugolskim świecie. Uśmiechnęła się do siebie i powróciła do myśli o szkole.

***

Blaise wracał do swojego przedziału cały w skowronkach. Przed oczyma, znów stanęła mu postać w bluzie ze sceny. Zatrzymał się, żeby na nią spojrzeć. Dziewczyna do pustego działu wepchała swoją gitarę, opakowaną w czarny futerał. Przeciągnęła różową walizkę, oraz trzy duże torby. Spojrzał się na jej kształtną pupę, gdy schyliła się po kolejną rzecz. Zatarł ręce w geście.

Blaise rusz tyłek, zagadaj !- w myślach się szykował by do niej podejść.
Zatrzymał się przez chwilę, gdy dziewczyna ściągnęła swój kaptur. Odwróciła się w jego stronę i uśmiechnęła się iście filmowym uśmiechem. Mężczyzna zamarł. Zobaczył złotowłosą piękność. Jej oczy błyszczały, usta miała pełne, pulchne o różowym kolorze, mocno zarysowane kości policzkowe. I ten mały nosek. Przez moment skojarzył ten nos z czyimś. Pogrążony w myślach, wraz z szokiem jaki doznał na widok tej cudownej istoty nie zauważył, że stanęła przed nim.

- Cześć, jestem Valentine.- odparła podając rękę.

- Blaise Zabini.- wydukał.- Muszę Ci kogoś przedstawić. - W szoku nie wiedział co robi. Zarzucił dziewczynę przez swoje ramie.

- Co ty robisz ?? Puść mnie!- zaczęła piszczeć.

- Nie zrobię ci nic złego, spokojnie. Przedstawię Ci kogoś. - uśmiechnął się i uniósł ją jeszcze wyżej, żeby się nie zsunęła z ramienia.

Nie zauważył, że nad nimi jest lampa i dziewczyna walnęła się w głowę. Uciszyła się, wydając cichy jęk z bólu i zemdlała.

- O kurna, co ja zrobiłem!- Bał się, że nie żyje, nie znał się na medycynie, nie wiedział czy ona oddycha czy krwawi.

- Obudź się Valentine, nie rób mi tego!- Nie zastanawiając się, zaczął biec do przedziału gdzie był Smok. W sumie do niego od początku zmierzał, ale nie sądził, że narobi tyle kłopotów.

***

Kiedy ten kretyn wróci.- rozmyślał Draco.
Był zły na przyjaciela, że poszedł się szwędać akurat z  rudą Weasley.
Nie mógł sobie innej laski wyrwać. - z miną grobową sięgnął po świeżą prasę "Tygodnika Czarodzieja" i zacząłby czytać, gdyby nie usłyszał tak głośnego pukania w drzwi. Blaise wtargnął się z jakąś osobą na rękach. Długie blond włosy opadały na plecy Diabła, niczym przepiękny wodospad. Głowa wisiała.
Blaise położył dziewczynę na siedzeniu.

- Ja... Ja nie chciałem nic jej zrobić.- zaczął gorączkowo się tłumaczyć. Draco przybliżył się do dziewczyny, dopiero  wtedy ujrzał jaka jest ładna. Wziął jej rękę, przyłożył palce by sprawdzić czy bije jej serce. Dziewczyna była gorąca, a puls miała w normie. Szybko się poprawił i odsunął od niej.

-Nic jej nie będzie, oddycha- odparł obojętnym tonem, wskazując na klatkę piersiową, która unosiła się i opadała.
Zauważył naszyjnik na szyi kobiety, był to mały wąż, owijający się wokół zdobień diamentowych. Musiał kosztować fortunę. Schodził on do dekoltu. Z resztą bardzo głębokiego. Odwrócił od niej wzrok i spojrzał się na swojego wystraszonego przyjaciela.

- Dobrze chociaż, że nie przyprowadziłeś jakąś Weasley albo Granger. - odetchnął z ulgą.

- Chciałem Ci ją przedstawić, a ona się zaczęła wyrywać..- zaczął. – A potem niechcący uderzyła głowę w żyrandol.
Draco rozbawiony sytuacja poklepał Diabła po plecach.
Blaise zaśmiał się w końcu czując rozluźnienie. Usiadł obok dziewczyny i dotknął jej włosów.

-Nie jest może twoją siostrą?- zaczął wymachiwać kosmykiem w jego stronę.

- Powaliło cię? Dla ciebie to. - wskazał na jej głowę - Jest podobne do mojego koloru? Jesteś daltonistą. A po drugie nie mów do mnie Smoku, dobrze wiesz, że nie lubię tej ksywki. Jest prostacka.

Draco usiadł na przeciwko nich. Zaczął się przyglądać dziewczynie. Zmierzył każdy centymetr jej ciała wzrokiem. Od małego noska, po biust – duże jak na taką małą osóbkę - pomyślał. Płaski brzuch i fajne zgrabne nóżki, były całkiem fajnym dodatkiem do całości. Była atrakcyjna, co musiał przyznać arystokrata. Miała na sobie dosyć obcisłą koszulkę z dekoltem w serce, czarną bluzę i jeansowe spodnie opięte na udach i łydkach.

W przedziale nastała cisza, wzrok obydwu Ślizgonów skupił się na nieprzytomnej dziewczynie. Nagle się poruszyła. Draco ją obserwował. Dziewczyna złapała się za głowę i delikatnie chciała się podeprzeć o siedzenie.

- Auaaaaaa..- jęknęła cichutko.

- Słuchaj, tak mi przykro ...- zaczął Blaise, nie zwracając uwagi na to, że dziewczyna nie otworzyła jeszcze oczu.

- Kurde nic się nie stało, ale gdzie ja jestem ?- rozejrzała się po przedziale, próbowała usiąść o własnych siłach.

- W pociągu.- uśmiechnął się Diabeł ucieszony jakby powiedział coś śmiesznego.

- No coś Ty. - spojrzała się na niego wypowiadając zdanie  ironicznie, poprawiła swoje włosy przeczesując zgrabnymi palcami.

Młody Malfoy był rozbawiony jej podejściem. Blaise zgasł jak ogień, który został zasypany piachem. Dziewczyna spojrzała się na blondyna.

- Jestem Valentine. – wstała, aby się z nim przywitać, wyciągnęła  rękę.

- Draco.- wziął jej dłoń, która chciała go uścisnąć, ale zamiast tego podniósł ją i pocałował. - Draco Malfoy. Uśmiechnął się swoim firmowym uśmiechem. Dziewczyna lekko speszona zarumieniła się i odwróciła wzrok.

Rumieni się tak, jak Granger.- jego myśli zaczęły biec w bardzo złym kierunku.

Blaise znów uśmiechnął się jak głupi do sera.

- Jesteś nowa? Bo nigdy Cię nie widziałem. - zaczął, wracając na swoje miejsce.

- Tak, przeniosłam się z Beauxbatons.

- Która klasa?- spytał.

- Siódma.-odpowiedziała szybko.

- A co Cię skłoniło do tego, żeby z tak prestiżowej szkoły się przenieść do Hogwartu, w ogóle jak nauczyłaś się angielskiego? - zainteresowało go mocno. Dziewczyna się zdziwiła.

- To za długa historia by opowiadać - Valentine nie była zbyt otwartą osobą, bardziej tajemniczą. Spodobało się to młodemu Malfoyowi. Uśmiechnął się lekko w jej stronę, co było u niego rzadkością, odkąd wstąpił do szeregu młodych śmierciożerców, rok temu. Na szczęście, wszystko to już odeszło w zapomnienie.

- To co idziemy się napić? - zapytał Zabinni, przerywając dwójce konwersację.

A ten musi wyskoczyć zawsze z czymś , jak nie Weasley to już do innej dziewczyny leci. - przewrócił oczami.

-Dobrze zgodzę się, ale masz mi pomóc z bagażami! - uśmiechnęła się niewinnie jak mała dziewczynka.
Cwaniara z niej.-  Draco spojrzał się na nią.

- Dobra.- wstając, Blaise otworzył drzwi od przedziału i pokazał by poszła przodem. Kiwnęła głową i ruszyła, a za nią mężczyźni.

•Godzinę później•

- Oh, nie wypiję już tej szklanki. - zaprotestowała Valentine. - Muszę o swoich siłach podejść do Wielkiej Sali.

Blaise odsunął szklankę i pociągnął długi łyk, wypijając bursztynowy trunek.

Valentine mało wypiła. Wiedziała, że nie może dużo - po za tym damie tak nie wypada - a dzisiaj jest szczególny dzień. Po rozmowie z Draco i jego przyjacielem -"Diabłem"- tak jak kazał na siebie mówić, wiedziała już do jakiego domu chce należeć. Teraz tylko trzymała kciuki za to by wszystko poszło po jej myśli. Odruchowo chwyciła za naszyjnik...

-To się zbieram, do zobaczenia chłopcy!- pomachała w ich kierunku.

-Pa, pa !- odpowiedzieli jej równocześnie.

Pożegnała swoich nowo poznanych kolegów i poszła do swojego przedziału. Czuła, że odprowadzają ją wzrokiem.

Jeszcze godzinka i będziemy na miejscu. -cieszyła się.

Położyła się wygodnie w swoim przedziale i sięgnęła po swoją ulubioną lekturę miesiąca.” Duma i uprzedzenie”.

•Tymczasem u Ślizgonów•

- Ah! Smoku nie wiem jak Ty, ale mnie się spodobała. - zaczął ożywionym głosem.

Draco musiał przyznać przyjacielowi, że Valentine była naprawdę interesująca i ładną osobą. Przynajmniej zapowiadało się ciekawie. Nie tak, jak sądził.

- Na pewno ładniejsza od Weasley.- skomentował.

- Stary przestań, czasy się zmieniły. Już nie ma tej nienawiści co kiedyś, wojna B Y Ł A!- podkreślił Blaise ostatnie słowo. - Po za tym z rudą zamierzam świrować, nie ma Potterdurnia to ktoś ją pocieszy, swoją drogą ciekawe, kto kogo zostawił i co się stało.- zaczął się rozkręcać.

Draco nie był zainteresowany tą rozmową. Zwłaszcza, gdy Blaise był pod wpływem alkoholu. Rozkręcał się jak stara babcia na bazarku. Gadał, gadał gadał a po dłuższym czasie wydzierał mordę zazwyczaj.

- A kto to wie? W gazetach pisano, że się zaręczyli.- odpowiedział chłodno. Przypomniały mu się jego kiepskie zaręczyny, chociaż takimi nie mógł je nazwać. Wypił zawartość szklanki i zbierał się do wyjścia, ale gdy ujrzał Granger po drugiej stronie ich stołu, postanowił jeszcze chwilę posiedzieć i poobserwować jej zaczerwienione policzki od płaczu. Siedziała z lampką wina w ręku i pusto wpatrywała się zza okna pociągu, ciałem była w środku, duchem wyzionęła gdzieś w przestrzeń. Dziewczyna płakała, ale już nie z emocją, raczej z pustką. Łzy spływały tak, jakby miały rozkaz to robić.

A niech płaczę , kujonica. - Draco próbował ogarnąć swój umysł. Nie będzie Granger pocieszać.- To niedorzeczne, za dużo Ognistej.- wytłumaczył sobie. Odwrócił od niej wzrok, żeby jak najszybciej zapomnieć widok jej bujnych loków,  które spływały na czerwoną i spoconą buzię od płaczu.

-Chodź Diable, musimy się już ogarnąć - poklepał przyjaciela po ramieniu. Wstali i wyszli z przedziału...

______________________________________________

Enjoy, moi drodzy :)❤️

Komentarze